#133 KelTec KSG - John Wick nie pogardził. Zobacz czemu...

2019-10-23 Mateusz


Na temat broni w układzie bezkolbowym (bez kolby właściwej) wypowiadałem się już wcześniej. Były to materiały opisujące karabinek Steyr AUG lub porównujące go do konstrukcji innych karabinków. Tym razem mamy do czynienia ze strzelbą powtarzalną kaliber 12 - zbudowaną w przedziwny sposób. Walory użytkowe? Wygląda na to, że olbrzymie.


Moje dotychczasowe wypowiedzi, dotyczące broni w układzie bezkolbowym, pokazują ją jako lepszą niż konstrukcje klasyczne. Tak będzie również tym razem.


Pomimo, że KelTec KSG miał zająć w moim zbiorze broni palnej miejsce atrakcji, to okazał się świetnym sprzętem użytkowym.

Po relatywnie krótkim czasie użytkowania, zaczęły się mocno ujawniać wszystkie zalety systemu, w którym zbudowana jest ta broń. Są to cechy podobne jak w przypadku karabinków o tego typu konstrukcji.

KSG


Między innymi:

  • krótki
  • dobrze wyważony
  • szybkie naprowadzanie na cel
  • wygodny
  • relatywnie długa lufa

  • Szczególnie szokujące było strzelanie do rzutków, które po prostu wyjątkowo dobrze szło.

    Dla mnie strzelanie do rzutków bywa problematyczne, bo mam odruch szybkiego naprowadzania broni na cel i natychmiastowego strzelania. W przypadku rzutków, trzeba naprowadzić broń na cel - i nie zatrzymując ruchu wyprzedzić go. Wtedy dopiero strzelić. Przy klasycznych strzelbach większość moich błędów polega na zbyt małym wyprzedzeniu rzutka.

    KelTec KSG dzięki skróconej budowie - pozwala na bardzo szybkie dogonienie celu i założenie sporego wyprzedzenia. U mnie poskutkowało to naprawdę wyraźnym zwiększeniem ilości trafień.


    Twórcy tej broni postanowili dać jej dwa magazynki z możliwością wyboru, z którego w danej chwili jest zasilana.
    To sympatyczna cecha dla broni użytkowej (służbowa / myśliwska).

    Mamy też szynę pod celowniki, co w strzelbach jest na razie rzadkie (bo też nie zawsze potrzebne).

    Czółenko również posiada szynę, na której możemy dołożyć chwyt (tak sprawdza się - o dziwo) lub latarkę etc.

    Jeżeli chodzi o rzeczy, których nie widać od razu - ręka trzymająca czółenko sięga niemal do wylotu lufy. Daje to naprawdę duże poczucie kontroli nad bronią w ciasnych pomieszczeniach. Nie trzeba uważać na wystającą przed nami lufę, bo kończy się tam, gdzie mamy dłoń. Przy każdym narożniku, przeszkodzie itd - wiem czy się zmieści - wiem czy wystawiam broń za daleko.



    Czy ta strzelba ma wady?